RSS
piątek, 26 kwietnia 2013
To boli ... Sherry

Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle zza krzaka wyszedł Diabeł: 
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan. 
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu. 
- I co z tego - prychnął Diabeł- nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY. 
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział: 
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce. 
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA. 

- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi. 
- Dobrze - odparł dobry pies. 
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. 
Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat. 
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie? 
- Właśnie o to chodzi. 
- Jak to? - zdumiał się pies. 
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. 
Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.

 

Po 17 latach zycia a po 13 spedzonych razem wczoraj zasnela mi na rekach

08:10, abea-to-ja
Link Komentarze (3) »
środa, 10 kwietnia 2013
No to sie porobilo

Jeszcze pare dni temu chwalilam sie, ze mam dwie wnuczki a dzis dowiedzielismy sie, ze w listopadzie ponownie zostaniemy dziadkami.

Skacze pod sufit z radosci.

Juz nawet bylam na shompingu jak mowi Emma i zagupilam pare drobiazgow. Niepisany zwyczaj po pierwszym usg drobiazg dla malenstwa. I tak juz trzeci raz;))

Moj VC przed chwila z nutka nadziei w glosie zapytal: jak myslisz czy ja bede dziadkiem?

No tak narazie jest tylko mezem babci.

22:12, abea-to-ja
Link Komentarze (7) »
wtorek, 12 marca 2013
W telegraficznym skrocie

Juz za kilka godzin lece do kraju. Pare spraw do zalatwienia, pare spotkan z rodzina i przyjaciolmi. Dwie pindziesiatki do odrobienia, no coz taki rocznik, ze powinnismy grupowo.

A tu zima zla.

Dziewczyny czuja sie swietnie. Malenka przeurocza, starsza bardzo opiekuncza.

Mialam sobie spisac tytuly ksiazek jakie chce kupic, nieststy spedze pewnie duzo czasu buszujac po ksiegarniach.

No i oczywiscie spacer nad morze, mimo szalejacych wiatrow.

Wracam w niedziele.

21:56, abea-to-ja
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 lutego 2013
Lafirynda

Dzisiaj z bardzo waznych powodow to ja odprowadzalam wnusie do przedszkola. Ona juz ubrana, mowie ze zejdziemy jeszcze do mnie bo musze sie ubrac i wymalowac, na co E.

Maluj sie tylko jak idziemy do miasta, zeby ladnie wygladac a do przedszkola nie bo bedziesz babciu wygladac jak lafirynda.

 

Dlugo zastanawialam sie czy wrocic na blogowe lono. I nie wiem czy dzisiejszy wpis to nie slomiany zapal. Zycie i czas pokaze.

Stresuje sie bardzo, moja corka na porodowce od wczesnego ranka. Czekamy na druga wnuczke

13:16, abea-to-ja
Link Komentarze (8) »
piątek, 04 marca 2011
Czas to pieniadz, ba ale kto dzis czas ma

bo ja go mam coraz mniej.

A mialo byc tak pieknie- to nasze motto przewodnie, moje i mojej przyjaciolki. Mamy dzieci w tym samym wieku, ja z jej mezem znam sie od dziecka, a moj CV z nia, prawie jak lyse konie. I kiedy dzieci byly jeszcze male to marzylysmy jak to bedzie fajnie gdy dorosna i pojda w swiat a my majac ustabilizowane zycia bedziemy mogly robic co chcemy i bedzie pieknie.

No i jest, obie jestesmy babciami, mamy prace, ktora przynosi satysfakcje oraz pieniadze ale nie mamy czasu. Na to zeby sie spotkac, pogadac, pobyc razem. Kiedy jestesmy razem wykorzystujemy czas na maksa. Najlepsze sa jednak nasze smsy. Wystarczy jedno slowo i juz wiemy o co chodzi.

Wracajac do tematu

Juz ponad rok temu mialam sie spotkac z Kolumbina, nie wyszlo, moze niedlugo. Nad jezioro w Charzykowych nie wiem kiedy sie wybiore bo z wlascicielka domku ndjeziornego ostatnimi czasy sie mijamy nie mowiac o tym ze wspolne plany przekladamy na pooooozniej.

Nie dzwonie , nie jestem dostepna na gg czy na skypie, poprostu nie mam kiedy.

Blog lezy odlogiem ale coz z racji wieku juz nie jestem taka plodna jak kiedys.

Najbardziej mnie cieszy, ze codziennie ucze sie czegos nowego, poznaje ludzi. Poniewaz wszedzie gdzie mieszkam staram sie czuc jak u siebie w domu to swiat ktory mnie w danej chwili otacza chce poznac od podszewki historie, geografie, zwyczaje, osobowosci.

A na to wszystko potrzeba czasu. A doba ma tylko24 godziny.

 

Wracajac do pobytu nad morzem, donosze wszem i wobec, ze jodu sie nawdychalam mimo, ze zatoka byla zamarznieta jak dawno nie. Zapatrzylam sie na miasto, pod powiekami jednak mam obrazy z lata, slonce, ptaki, statki a w uszach slysze szum morza.

Jak dla mnie najpiekniejszy dzwiek swiata

Pozdrawiam

21:06, abea-to-ja
Link Komentarze (10) »
piątek, 18 lutego 2011
No i w droge

Jutro lece do kraju. Moja mama obchodzi 85 urodziny, coprawda dopiero w poniedzialek ale impreza jutro. Juz sie ciesze na spotkanie z cala rodzina czyli moim rodzenstwem ich dziecmi i wnukami. Beda cztery pokolenia.

A w niedziele spotykam sie z moja zyciowa psiolka, poprosilam zeby zarezerwowala dla mnie czas. Nie planujemy narazie co bedziemy robic bo nasze plany zawsze spalaja na panewce. Tym razem liczymy na spontan.

W poniedzialek zalatwienie jakis spraw, wizyta u stomatologa, potem kawka u mamy a we wtorek powrot. Szybko, intensywnie.

Oczywiscie obowiazkowy spacer nad morzem, bez wzgledu na pogode.

Ciesze sie, ze tym razem lece. Jeszcze nadal mam w pamieci wyjazd na swieta. Wyjezdzalismy dzien przed wigilia. Piecset kilometrow jechalismy dwanascie godzin, po czym za Berlinem poszukalismy hotelu, przespalismy sie, od rana pogoda sie prawie nie zmienila, przyjechalismy godzine przed przed wigilia akurat na tyle zeby sie odswiezyc, przebrac i wyruszyc do mamy.

Mam nadzieje, ze jutro wylece i dolece bez przygod

20:20, abea-to-ja
Link Komentarze (7) »
środa, 26 stycznia 2011
Brakuje mi

pisania i kontaktu.

Tyle zmian nastapilo w moim zyciu, o wszystkich pisac nie bede. Jestem juz dlugo w nowym starym miejscu, zadomowilam sie a mozna powiedziec, ze obrastam w rzeczy, w przydasie i kurzolapy.

Kiedys bylam pierwsza latawica na Tsie i mazzrzadka teraz przykladna zona babcia i .. przemilcze.

Po kilkunastu latach zycia na odleglosc od poltora roku mieszkamy w koncu razem, od roku razem pracujemy. Co jakis czas dostaje pedu wyjscia w swiat. Ja ktora zawsze bylam miedzy ludzmi, mialam kolo siebie dzieci, wnuczke, rodzine dalsza i blizsza, znajomych przyjaciol, zostawilam to wszystko, znalazlam sie w nowym otoczeniu na codzien, spedzam z mezem 24 godziny na dobe,

W ostatnia sobote powiedzialam ide w Polske i pojechalam polazic po miescie, i marzylam o wielkich zakupach. Wrocilam z szalikiem, za to w modnych na wiosne kolorach. I wystarczylo.

W sobote przylatuja dziewczyny nasze, najbardziej cieszymy sie na mala, ktora ostatnio powiedziala

- polecimy noca a potem wyladujemy i babcia mnie przytuli, nogi mi zmiekly.

Moja wnuczka. Kocham ja do szalenstwa. Powiem po cichu, dziadek jest bardziej szalony.

21:22, abea-to-ja
Link Komentarze (11) »
sobota, 27 listopada 2010
No i co

No i znowu nie udalo mi sie utworzyc blogu tak jakbym chciala. Pewnie to jeszcze potrwa a wtedy uzupelnie wiadomosci.

A u mnie wiele nowosci i zmian.

Odezwe sie niebawem. Buziolam

23:00, abea-to-ja
Link Komentarze (5) »